poniedziałek, 7 marca 2016

"Mężczyzna który się uśmiechał" Henning Mankell

Pierwsza przeczytana w tym roku przeze mnie książka.
Właściwie to zaczęłam ją w zeszłym roku i domęczyłam do końca na siłę w zeszłym tygodniu. 
Gdzieś po przeczytaniu 1/3 dopadło mnie zniechęcenie przy jej czytaniu. Nie dlatego, że jest kiepska gatunkowo tylko dlatego że kryminały nie są dla mnie. 
O wiele lepiej czyta mi się thrillery czy nawet horrory. 


Z tego co wyczytałam to jest to czwarta część cyklu z udziałem tego samego detektywa Kurta Wallandera. Wszystko jest jednak tak opisane że nie ma to większego znaczenia, czytelnik nie czuje się zagubiony w faktach z wcześniejszych części. Nie trzeba więc czytać ich po kolei.

O czym jest treść? 
O Kurcie, który po zastrzeleniu człowieka na służbie popada w depresję oraz alkoholizm. Chce zrezygnować ze służby w policji. Jednak zwraca się do niego o pomoc znajomy, którego ojciec ginie w podejrzanym wypadku samochodowym. Wallander pierwotnie odmawia, wszystko jednak zmienia się gdy jego znajomy zostaje zamordowany.

Jeśli przepadacie za kryminałami to polecam z czystym sercem. 
Książka napisana jest przystępnym językiem, bez zbędnego przynudzania. 

Ja jednak pozostanę przy innych gatunkach niż kryminały ;) 

A tak przy okazji przypominam i zapraszam do wzięcia udziału w marcowym candy na moim blogu, które trwa do 13.03.

Pozdrawiam
dantek



1 komentarz:

  1. Ja uwielbiam kryminały a serię o Kurcie Wallanderze przeczytałam całą od deski do deski :) thrillery też lubię a za horrorami nie przepadam. Kiedyś kilka przeczytałam ale potem męczyły mnie durnowate sny więc zaprzestałam
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń