poniedziałek, 22 czerwca 2015

Kołowiec na szydełku.

Mam kołowca i ja...
Na innych blogach spotykałam się z robionymi na drutach. 
Były piękne - zainspirowały mnie !
Uparłam się, że zrobię dla siebie ale na szydełku.
Robiłam go ponad dwa miesiące, oczywiście z przerwami. 
Ile było prucia, to moje :) 
Robiłam bez schematu, całkowicie z głowy. Gdy się rolował to prułam. 
Najgorzej było przy rękawach. Zrobiłam trzy wersje zanim została ta która jest aktualnie.

Robiłam z włóczki Himalaya Everyday Rengarenk.
Zużyłam siedem motków, dosłownie co do nitki.
Szydełko 5 mm.

Zapraszam do galerii zdjęć.

Tak wygląda na płasko.
Nie mierzyłam średnicy.




 Porwałam się nawet na ściągacz, który robiłam pierwszy raz w życiu, a który okazał się banalnie prosty.


I fotki na mnie:


Niestety rękawy po praniu troszkę się naciągnęły. 




 Włóczka nie jest zbyt ciepła, nie nadaje się na mrozy. 
Myślę, że kołowiec dobrze będzie się nosiło na jesień na jakiś golf. 






Ufff... ten kołowiec to było wyzwanie. Oceńcie proszę jak je zaliczyłam.

Na szydełku mam jeszcze jednego dużego potwora, z którym jeszcze trochę czasu mi zejdzie. 
W międzyczasie robię jednak inne rzeczy więc już niedługo kolejny post. 

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie. 

Pozdrawiam 
dantek

5 komentarzy:

  1. Uważam, że wyszło świetnie. Mi podoba się bardzo, choć chętnie zobaczyłabym jak wygląda na ludziu z przodu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny jest, w cudownych kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny!
    Ja robię swój, ale mam problem z rękawami...

    OdpowiedzUsuń