środa, 11 lutego 2015

Książka i słodkie babeczki.

Dzisiaj wpis całkiem nieszydełkowy. 
Ponieważ oprócz szydełkowania lubię również czytać a od czasu do czasu coś upiec to dzisiaj będzie właśnie o tych dodatkowych pasjach.

W zeszłym roku, przy moim małym niemowlaczku zupełnie nie miałam czasu na czytanie książek, byłam całkiem początkującą mamą która wolny czas zdecydowanie wolała poświęcać na odsypanie zarwanych nocy, niż czytanie. 
W zeszłym roku przeczytałam w całości może jedną, lub dwie książki (wstyd, wstyd !).
Kiedy jednak dziecko zaczęła w miarę w miarę przesypiać a ja lepiej się wysypiać postanowiłam, że w 2015 roku przeczytam przynajmniej jedną książkę miesięcznie.
Moje postanowienie obejmuje więc 12 pozycji w 2015 roku.

Dzisiaj przedstawię pierwszą przeczytaną przeze mnie w tym roku książkę.
Przeczytałam "Kwiaty na poddaszu" Cleo Virgini Andrews.


Książka dość popularna, mnie wciągnęła bardzo. 
W szczęśliwej rodzinie umiera ojciec. Matka wraz z czwórką dzieci wraca do rodzinnej posiadłości. Dzieci zostają uwięzione na poddaszu na prawie trzy i pół roku. Dziadkowie uważają swoje wnuki jako przeklęte. 
Wątek kazirodczy dość dziwnie przedstawiony, miałam wrażenie że to dwoje młodych obcych sobie ludzi a nie rodzeństwo.
Powieść bardzo wciągająca, A cały rzecz obija się pomiędzy miłością a pieniędzmi. 
Są ludzie dla których pieniądz to wartość nadrzędna, a mój osobisty stosunek do pieniędzy jest taki "raz są a raz ich nie ma".

***
Upiekłam ostatnio 
CYTRYNOWE MUFFINY

Składniki:
1 szklanka cukru
3 szt. jaj
2,5 szklanki mąki
1 szklanka śmietany 12 %
2 łyżeczki proszku do pieczenia 
1 sztuka cytryny

Przepis:
Cytrynę sparz wrzątkiem, zetrzyj z niej skórkę a z cytryny wyciśnij sok.
Zmiksuj na puch cukier z jajami, następnie dodaj mąkę, proszek do pieczenia oraz śmietanę. 
Na końcu dodaj startą skórkę cytryny oraz sok, miksuj jeszcze chwilę.
Masę wlej do foremek. Piecz 28-30 min. w temp. 189 st. C. 

Na górę dałam gotową polewę z białej czekolady, można jednak tradycyjnie polać lukrem.



Muffiny wyszły dość blade, to chyba zasługa soku z cytryny, ponieważ piekarnik jakoś nie chciał ich przyrumienić pomimo moich usilnych starań.

Smacznego :)

Pozdrawiam. 


2 komentarze:

  1. Uwielbiam tą książkę. Pierwszy raz czytałam ją chyba ze 20 lat temu. Potem niestety długo nie było wznowień ale ostatniu znowu można kupić. Są do tego kolejne części. No i ekranizacja "Kwiatów na poddaszu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem że są kolejne części :) Planuję je nabyć, ale na razie się wstrzymuję bo kupka z czekającymi książkami na przeczytanie i tak jest dość duża. Film obejrzałam ;)

      Usuń